Klasa IIIA

FESTYN WAKACYJNY 19 czerwca 2007 - relacja


Wiem że trochę spóźniona, ale niemogłem się oprzeć pokusie nadchodzącego leniuchowania - więc przełożyłem termin pisania relacji na trochę dlaszy plan. Skoro już jednak zabrałem się za napisanie podstanowiłem zrobić to z iście dziennikarskim zapałem i precyzją. Pod moją relacją znajdziecie również relacje Asi - koleżanki z klasy jak i także krótkie relacje uczestników i osób które przybyły by bawić się na Festynie Wakacyjnym.


Organizatorzy: Sebastian Jakubiec, Grzegorz Bąk, Justyna Szymczyna
Pomysłodawca: Sebastian Jakubiec



Wybierz relację z listy:
  1. Album Z Festynu - relacja fotograficzna p. Barbary Marczyk

  2. Relację "Okiem Organizatora" - relacja z przygotowań Jakubiec Sebastiana

  3. Relację "Okiem Uczestniczki" - relacja z Festynu Joasi Zając

  4. Relację "Komentarze Uczestników" - zebrane komentarze uczestników

  5. Podsumowanie - parę słów na zakończenie

  6. A twoim okiem?? - twój komentarz lub relacja


OKIEM APARATU

Na wstępie zapraszam do Galerii przygotowanej przez panią Marczyk:
Galeria:



OKIEM ORGANIZATORA

Moją osobistą relację zacznę trochę "okiem Organizatora" - bo prace przy organizacji uroczystości zapoczątkowałem przedstawieniem tego pomysłu na zebraniu Samorządu Trzydziestki. Ustaliliśmy żeby każdy pomyśli nad jakąś ciekawą akcją, którą można by przygotować a potem samorząd wybierze najlepszy. Zmierzając na zebranie - zupełnie nie przygotowany (bo bez pomysłu) - aż obawiałem się kiedy to zostanę zapytany o mój pomysł. Nagle wchodząc do sali coś mnie natknęło, kiedy usłyszałem że najprawdopodobniej będzie organizowany dzień sportu przez włefiaków naszej szkoły... "A jak by tak pod koniec roku szkolnego zorganizować coś na święto szkoły w stylu dnia sportu lecz z trochę innymi rozrywkami." - pomyślałem. Miałem pomysł, zaczątek idei. A u mnie jest tak że jak przy braku pomysłów wpadnie mi jakaś idea to w miarę dłuższego myślenia pomysły co do tej konkretnej idei płyną lub suną olbrzymią autostradą (8 pasmową :D). I tak szybko z idei powstał całkiem chaotycznie poszarpany pomysł z maś przystawek w postaci niezmierzonych rodzajów dodawanych idei. Przedstawiłem pomysł - który już kiełkował w mojej głowie - na zebraniu samorządu. Byłem w szoku - przed chwilą nie miałem pomysłu, a wchodząc na zebranie dostałem olśnienia.

Podczas zebrania, w którym brali udział Tysia(Justyna Szymczyna) i Grzesiek Bąk oraz ja, przedstiawiłem zaczątek tego co pwstało w mojej głowie... Ogólna idea otrzymała aprobate. Niektóre pomysły zostały pominięte, ze względu na ich koszt lub zbytnie nakłady czasowe. Natychmiast jednak w ich miejsce powstawały nowe - jeszcze ciekawsze pomysły. Tu szczególnie nowy pomyślunkiem podrzucała Tysia. Postanowiliśmy że bierzemy się za organizowanie tego przedsięwzięcia - lecz do jutra dajemy sobie czas na nowe pomysły.

Następnego dnia pełni nowych pomysłów nakierowaliśmy się już trochę bardziej na konkretny wygląd całej imprezy. Nie było to już takie chaotyczne. Samorząd postanowił powołać Komitet Organizacyjny - w składzie tym samym :) - co zapisaliśmy przy okazji któregoś zebrania w księdze protokołów.

Postanowiliśmy że jako Organizatorzy musimy powziąć pewne kroki w tej sprawie  - i tu za kontakty zewnętrzne, telefonowanie do poszczególnych jednostek straży miejskiej, komendy, harcerzy powziął Grzesiek. Codziennie nowiny jakie przynosił sprawiały nam większą radość.

Mając nadziej że pani Grelowska która przyczyniła się do przygotowywania próbnej ewakuacji naszego ZSO we wrześniu tego roku, postanowiliśmy popytać o możliwość zorganizowania pokazów strażackich.
Przy przypadkowym spotkaniu pani od Przysposobienia - p. Grelowskiej - postanowiliśmy się dowiedzieć również w sprawie pokazów pierwszej pomocy, które mogła by pokazać nasza szkolna grupa medyczna. Dowiedzieliśmy się że jest taka możliwość.

Nasze pomysły ciągle się zmieniały, o naszych zamiarach, kiedy mieliśmy już trochę rzeczy poustalanych na zicher, poinformowaliśmy opiekuna Samorządu XXXLO - panią Małgorzatę Połomską. Pomysł zyskał jej aprobate - ba uzyskaliśmy deklarację pomocy, co było dla nas zaskoczeniem. Nie zawsze pod koniec roku nauczyciele mają na to czas... O pomyśle powiedzieliśmy również pani Szwejkowskiej. Tu reakcja była zupełnie niespodziewana. Panie profesor tak się zapaliła [ ;) ] do tego pomysłu że przerosło to nasze oczekiwania. W końcu byliśmy przygotowani na odgórne skazanie pomysłu na niepowodzenie( co i tak by nas niezniechęciło) - a tu taka zupełnie odwrotna reakcja. Aż miło...

Pani Szwejkowska pomogła przy zbieraniu ludzi - tak zwołanie ludzi w gimnazjum i liceum to duża zasługa, bo nasze nawoływania do wstawiania się na zabrania samorządu spełzały zawsze na przychodzeniu 2 góra 3  przewodniczących na 12 klas. Pani od biologi zawdzięczamy też sypnięcie garstką pomysłowości... Nowe pomysły nie zawsze natrafiały na naszą organizatorską aprobatę, ale wspólnymi siłami staraliśmy się wypracować kompromis - między nauczycielskim pomysłem, a młodzieżowym podejściem do tematu. ;] Nie było tak źle...

Temat nazwy i daty również nie był kwestią, która przeszła bezdyskusyjnym jednogłośnym zatwierdzeniem. Nazw było kilka, od Festynu Szkolnego, Albertyńskiego po Osiedlowy. Żadna nie pasowała ze względu na wynajdywane w niej wady. "Festyn Wakacyjny" został po długich debatach przyjęty za najbardziej odpowiadający. Data przyspożła kolejnych dyskusji. Większość opowiadała się za zorganizowaniem w ostatnich dniach przed konferencją klasyfikacyjną, inne głosy mówiły że to nie wypali ze względu na chęć zdawania i poprawiania ocen przez wielu.

Cała machina nabrała tempa - a to było naprawdę zawrotne. Od szybkich wymian zdań na krótkich przerwach przez godziny przesiedziziane na naradach po zostawanie po lekcjach i ślęczenie nad kartką z wydrukowanym planem terenów zielonych za szkołą i rozmieszczaniem poszczególnych stanowisk.

W tym całym galimatiasie przygotowawczym, tempo zmian było szybsze niż w kalejdoskopie. Co chwile zmieniały się pory poszczególnych punktów programu, prowadzący, czas ich trwania. Dlaczego?? - żeby w ostatecznym efekcie wszystko pasowało idealnie... ;]

Nadszedł czas na pomyślenie kogo zaprosić ?? Debata była burzliwa. Część głosów była za tym by zaprosić szkołę podstawową, część mówiła nie. Część by rozreklamować i ogłosić zaproszenie dla wszystkich, którzy przyjdą. Komitet Organizacyjny (czyli całych trzech członków samorządu :D) postanowił zaprosić i podstawówke oraz wszystkich którzy mają ochotę. Przygotowanie materiałów promujących powierzono mi... To nie było takie łatwe - określić treść ulotki przy niektórych punktach, które ulegały zmianom.

W między czasie wystąpiliśmy o przeznaczenie jakieść kwoty pieniędzy na cele organizacyjne do Rady Rodziców Liceum. Wniosek uzyskał aprobatę Rady i otrzymaliśmy niezbędne środki. Pod koniec przygotowań otrzymaliśmy również pieniądze od Racy Rodziców Gimnazjum. Co niezmiernie nas ucieszyło.

Przyszedł czas na pierwszą turę zakupów. 8 czerwca akurat był dniem wolnym, po 7 który był ustawowo wolny. Ja i Paweł Stokłosa wybraliśmy się na megazakupy. Oczywiście nie mogło by być tak idealnie. Wybierając się na zakupy zapomnieliśmy listy i musiałem wykorzystywać zasoby pamięciowe by odtworzyć listę w potrzebie. ;] W końcu po wielkim ładowaniu towarów do koszyka i po rozliczeniu się w kasie wpakowaliśmy wszystko do malucha. Był wyładowany po brzegi - sztućcami, flamastrami, chrupkami, napojami i innymi towarami zakupionymi przed chwilką w SellGrosie. Druga tura odbyła się parę dni później. Wtedy dołączyła do nas Justyna i Kasia. Najbardziej nakierowaliśmy się wtedy na zakup wszelkiego rodzaju trofeów i nagród za konkursy. Przy okazji oczywiście dokupiliśmy jeszcze trochę przekąsek na, zaplanowany trochu w ostatnim tygodniu przed, Stół Szwedzki... ;] I tu znajomy Grześka pomógł nam z transportem.

W ostatnim tygodniu zaczęly do nas spływać listy z poszczególnych klas dotyczące osób biorących udział w konkursach. Wiec jak widać terminarz był napięty jak strzała gotowa do wypuszczenia z łuku

Nastał gorączkowy czas ostatnich przygotowań. Wszystkim nerwy trochu się bardziej napinały, niekiedy mała sprzeczka wisiała na włosku. To się nazywa praca w stresujących warunkach. Podczas weekendu przed wielkim dniem trzeba było wszystko ostatecznie sfinalizować. Ułożyłem plan - minuta po minucie. Wspólnie po weekendzie z Tysią rozdzieliliśmy nagrody - by każdy prezent był oznaczony tak żeby zawsze było wiadomo komu i kiedy go wręczyć - by uniknąć szukania odpowiedniego prezentu i wyeliminować pomyłke... ;]

W poniedziałek szybko (czyli około 18) wszyscy Organizatorzy - po sprawdzeniu najważniejszych rzeczy - uciekli do domków. Poprzenosiliśmy potrzebne ławki, krzesła pod salę gimastyczną, by jutro były gotowe do wyniesienia. Jutro czekał nas ciężki dzień.

O godzinie 4 rano w dzień Festynu Paweł, Grzesiek i ja wkroczyliśmy do szkoły pełni werwy do przygotowywania. Zajeliśmy się najpierw wynoszeniem tych wszystkich rzeczy na zewnątrz. "...Spożywcze pod kuchnie..." (a kuchnię zaplanowaliśmy po lewej stronie sceny, w dzwiach prowadzących do szatni - tak było bezpieczniej dla ogromnego gara z grochówką), "... Te rzeczy to pod scene daj... " - nosło się co chwila na szkolnym korytarzu. Koło  7ej kiedy Paweł i Grzesiek pojechali wraz z Grubsonem do firmy nagłośnieniowej po sprzęt - zawitali by mi pomóc nowi pomocnicy - Sebastian (Lenart żeby nie było że jestem w dwóch osobach) oraz Ewka. Zajeliśmy się Stołem Szwedzkim - był pełen dorbnych ciastek, przekąsek i innego typu słodkości. Ustawiliśmy rzeczy w wyznaczonych miejscach. Miejsce wyznaczone na widownie zapełniło się krzesłami... Kuchnia (polowa) otrzymała poukładany charakter, na ławach zaroiło się od stosów kubków, misek na zupę oraz sztućców. Potem zostały już tylko balony. Dmuchanie ich i rozwieszanie byo prawdziwą zabawą... Coniektóre uwydatniały zasadę jednym wchodzi drugim wychodzi - poprzez małe szczeliny. Inne wylatywały z rąk niczym rakiety. W końcu Wszystkie balony zawisły, stanowiska zaczęły zapełniać się osobami które miały je przygotować. Przybyli już harcerze oraz inni. Oczekiwaliśmy już tylko przybycia tłumów na Festyn. Wszystko w pełnym przygotowaniu - ostatnie próby mikrofonu. Przedscene przyszła podstawówka, ludzie rozpierzchli się do stanowisk... Bomba w górę i poszło. Nie ma już zastanawiania się, pogaduszek organizatoskich. Trzeba wyjść na scene i mówić, a reszta machiny musi działać.

Scene objęły Kasia i Tysia, natomiast ja i Grzesiek doglądaliśmy wszystkich stanowisk i konkursów by rozpoczynały się zgodnie z czasem, wstawiali się na nie konkretni i wyznaczeni wcześniej uczestnicy i by zwycięscy trafiali na scene... Nadzorowanie tego całego tłumu i wynajdywanie w nim osób odpowiedzialnych za konkretne pokazy i punkty programu nie było takie łatwe - ale się udało... I tu kończy się relacja "okiem organizatora".

OKIEM UCZESTNICZKI

Relację "okiem uczestniczki" zapraszam w imieniu Joanny Zając:


Wakacyjny Festyn

Odbył się 19 Czerwca 2007r. w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 14 w Krakowie.

Pomysł, aby zorganizować taki Festyn padł na którymś zebraniu Samorządu Uczniowskiego XXX Liceum. A więc przygotowania ruszyły pełną parą, żeby na 19 czerwca było wszystko zapięte, na przysłowiowy „Ostatni Guzik”.

Dużo osób z naszej klasy wzięło udział przy pomocy w przygotowaniu Festynu. Wybaczcie, ale nie podam, kto co robił w przygotowaniu Festynu, ponieważ już nie pamiętam…

Rozpoczęcie Festynu miało miejsce, o godz. 9 rano, ale wcześniej, bo o godz. 8 rano odbyła się Msza Św. w Kościele.

Gdy już wszyscy dotarli na boisko szkolne, Kasia i Justyna przywitały wszystkich, a Sebastian i Grzesiek wszystkiego doglądali.

Rozpoczęły się konkursy i zabawy..

Nasza klasa zajęła 1 miejsce w zawodach Udzielania Pierwszej Pomocy. Było to egzekwio 1 miejsce z klasą II D.

Były też inne konkursy tj.: Zawody dla maluchów, Konkurs Kosmicznych Fryzur i Makijaży, oraz Konkurs "Dziecko Ulicy".

Swoje umiejętności zaprezentowali: harcerze, strażacy, szermierze oraz pokaz poruszania się na rampach osób niepełnosprawnych.

Po tych pełnych emocji pokazach można było najeść się Grochówki.

Odbył się też Mecz pomiędzy Uczniami i Nauczycielami. Wygrali chyba Uczniowie, ale nie jestem pewna, bo nie pamiętam…

Spóźnioną relację z Festynu Wakacyjnego przedstawiła, jak zawsze w gotowości

Joasia


KOMENTARZE UCZESTNIKÓW

Po tych relacjach Organizatora oraz Uczestniczki czas na coś objektywnego. Moją relację jako organizatora można potraktować jako nieobiektywną, relację Asi jako osoby która chodzi wraz ze mną do jednej klasy też - jako koleżeńsko naciągniętą. Postanowiłem jednak poszukać opini i komentarzy przybyłych gości i uczestników Festynu Wakacyjnego. Oto one:


uwazam ze bylo fajosko
podobalo mi sie
oczywiscie trzeba powiedziec ze zespol grupkowy byl the best
bylo ful wypas the best
Basiek

ee ja bylam pod koniec
jak spiewala aga [red. na koncercie] (...)
no spoko ...
Kulka

spoko bylo
Bik


I cytując za stroną naszego liceum słowa p. Barbary Marczyk - webmastera strony oraz nauczycielki w naszym liceum.
"Święto Szkoły - Finał konkursów związanych z postacią Św. Brata Alberta - Adama Chmielowskiego i Festyn doczekają się opisów w najbliższym czasie. Należy powiedzieć już teraz, że pomysły ich realizacja spotkały się z wielkim uznaniem uczestników spotkania w tym zaproszonych gości. Wielkie brawa dla samorządu tej kadencji. Spisał się na medal.

Wśród atrakcji festynu można wyróżnić pokazy Straży Pożarnej, zawody "Pierwszej Pomocy", "Konkurs Kosmicznych Fryzur i Makijażu"
    "

PODSUMOWANIE


Starałem się zebrać wszystkie możliwe formy relacji, od mojej osobistej, relację Asi oraz oceny ludzi którzy bawili się na Festynie. Cieszy mnie ich ocena i ich komentarze - bo mówią one tylko jedno:
WARTO BYŁO

Warto było poświęcić ten czas, te długie chwile przygotowań, chwile konsternacji i chwili zmian szybszych niż w kalejdoskopie... Było warto bo choć jedna osoba powiedziała że było nieźle oraz miała fajną i miłą zabawe...

Relacja się rozrosła, ale to chyba dobrze - po może pokazać cały obraz przygotowań, samego Festynu Wakacyjnego jak i komentarzy uczestników. Wszelkie komentarze i wasze opinie dotyczące Festynu Wakacyjnego proszę zamieszczać w komentarzach tej notki... Jeśli chcesz dodać własną pełnowymiarową relację napisz do mnie na gg:5103910.


Relację okiem Organizatora przygotował Sebastian Jakubiec, relację okiem uczestniczki opracowała Joanna Zając. Relacje Uczestników zostały zebrane od różnych osób.